Darmowa komunikacja miejska. Dlaczego niektóre miasta wracają do biletów
21 października 2026
„Stanęliśmy przed ścianą”, powiedział burmistrz Szczecinka, gdy miasto ogłaszało powrót biletów do autobusów. Od 1 lipca 2026 roku pasażerowie znów płacą za przejazd. To ważny sygnał, bo darmowa komunikacja w Polsce do tej pory częściej się rozszerzała, niż kurczyła.
Darmowe autobusy łatwo ogłosić i dobrze wyglądają na zdjęciach. Utrzymać je przez lata jest dużo trudniej. Zebraliśmy dane z Polski i z Europy.
Szczecinek: za darmo było, aż zabrakło na kursy
Pasażerów przybywało. Według portalu TransInfo w 2019 roku przewoźnik przewiózł 3 mln osób, a w 2024 roku blisko 4 mln. Rosły jednak także koszty. Dotacja miasta dla przewoźnika miała w 2025 roku przekroczyć 12 mln zł.
Miasto stanęło przed wyborem. Bez wpływów z biletów musiałoby obciąć kursy o około 100 tys. kilometrów rocznie. Na autobus czekałoby się wtedy nawet pół godziny. Bilety mają przynieść około 2,2 mln zł rocznie.
Decyzja nie była jednomyślna. Za powrotem biletów głosowało 9 radnych, 8 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Mieszkańcy też byli podzieleni. W miejskiej ankiecie 1 815 osób, czyli 56% głosujących, opowiedziało się za powrotem opłat. Za darmowymi przejazdami było 1 384 osób.
Od lipca bilet 50-minutowy kosztuje 6 zł. Mieszkaniec z Kartą Mieszkańca zapłaci 3 zł, a uczeń szkoły w Szczecinku 2 zł. Bez biletu nadal jeżdżą dzieci do 7 lat i osoby po 65. roku życia z Kartą Mieszkańca.
Hasselt: 16 lat za darmo i sześć razy wyższe koszty
Szczecinek nie jest pierwszy w Europie. Belgijski Hasselt wprowadził darmowe autobusy w 1997 roku i przez lata był wzorem dla innych miast. Liczba pasażerów wzrosła dwunastokrotnie. Koszty urosły sześciokrotnie.
W 2013 roku miasto zdecydowało się zakończyć program. Estoński nadawca ERR podał wtedy, że ponad 90% rodzin w Hasselt nadal miało samochód. Z auta na autobus przesiadło się tylko 16% mieszkańców.
Kto naprawdę wsiada do darmowego autobusu
Darmowa komunikacja ma zwykle zmniejszyć korki. Badania pokazują, że do autobusu często wsiadają nie kierowcy, tylko piesi i rowerzyści.
Luksemburg zniósł opłaty w całym kraju 29 lutego 2020 roku. Europejskie Obserwatorium Mobilności Miejskiej sprawdziło skutki dwa lata później. W maju 2022 roku korki były tam takie same albo większe niż w maju 2019 roku. Obserwatorium zauważa, że z darmowych przejazdów najchętniej korzystają osoby, które inaczej szłyby pieszo albo jechały rowerem.
Tallinn wprowadził darmowe przejazdy dla mieszkańców w 2013 roku. Naukowcy z zespołu Odeda Catsa porównali, jak mieszkańcy podróżowali przed zmianą i rok po niej. Przejazdów komunikacją przybyło o 14%. Autorzy przyznają, że to dużo mniej niż w innych badaniach. Światowe Forum Ekonomiczne, opisując te wyniki, podało coś jeszcze. Samochodem jeździło tylko o 5% mniej osób, a pieszych podróży ubyło aż o 40%.
W praktyce oznacza to autobus na dwa przystanki zamiast dziesięciu minut spaceru. Pasażerów w statystyce przybywa, a samochodów na ulicach nie ubywa.
Jest też przykład z przeciwnej strony. W Dunkierce autobusy są darmowe od 2018 roku. Prawie połowa osób, które zaczęły nimi jeździć częściej, wcześniej robiła te trasy autem. Dunkierka jednak w tym samym czasie przebudowała całą sieć autobusową. Trudno oddzielić efekt darmowego biletu od efektu lepszych połączeń.
Rachunek zawsze ktoś płaci
Bilet znika z kieszeni pasażera, ale nie z budżetu. Starachowice wydały w 2023 roku na darmową komunikację około 18 mln zł. Według portalu Rynek Kolejowy, zanim opłaty zniesiono, bilety pokrywały tam 17% kosztów. Resztę od zawsze dopłacało miasto.
Dlatego coraz więcej miast daje darmowe przejazdy tylko mieszkańcom z kartą. Tak jest w Kaliszu od 2023 roku i w Gorzowie Wielkopolskim od 2026 roku. Kartę dostaje zwykle osoba, która płaci podatek dochodowy w mieście. Przy kontroli w Gorzowie trzeba pokazać kartę i dokument ze zdjęciem.
Ten model ma swoją cenę dla pasażera. Osoba z sąsiedniej gminy kupuje bilet, choć codziennie pracuje albo uczy się w mieście. A „darmowa komunikacja” zamienia się w system kart, dokumentów i kontroli.
Co darmowa komunikacja jednak daje
Uczciwie trzeba dodać plusy. Pasażerów niemal zawsze przybywa. W Kaliszu w 2023 roku było ich o 11% więcej niż rok wcześniej. Tak wynika z danych przewoźnika, które cytuje uchwała rady miasta. Autorzy badania z Tallinna piszą też, że poprawiła się mobilność osób o niskich dochodach. Dla ucznia czy seniora bilet bywa realną barierą.
Cena to nie wszystko
Z tych przykładów wychodzi jeden wspólny wniosek. Pasażer wybiera autobus, gdy ten przyjeżdża często i na czas. Szczecinek wolał przywrócić bilety, niż wydłużyć czekanie na przystanku do pół godziny. Hasselt po 16 latach uznał, że koszty rosną szybciej niż korzyści.
Duże miasta w Polsce zwykle zostają przy biletach. Darmowe przejazdy dają wybranym grupom, np. dzieciom i seniorom, a pieniądze wkładają w częstsze kursy.
Co to znaczy dla Ciebie
Zasady zmieniają się częściej, niż się wydaje. Zanim wsiądziesz bez biletu, sprawdź aktualny regulamin przewoźnika. Zobacz, czy potrzebujesz karty mieszkańca i dokumentu ze zdjęciem.
Tam, gdzie bilet obowiązuje, kupisz go w telefonie, zanim wsiądziesz. Jedziesz 1 listopada w Jaworznie? Tego dnia wszyscy pasażerowie PKM jeżdżą bez biletu. W pozostałe dni kupisz go w aplikacji mPKM Jaworzno. Sprawdź bilety w Jaworznie.
Zdjęcie: MOs810, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0, przycięte.
